poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Jak powstawała miska. (Ab2)

Ulepiłam ją z wałeczków z gliny z niewielką ilością szamotu, co było odczuwalne przy wygładzaniu, a wygładzałam ją dość długo i starannie bo to moja ulubiona czynność. Rysunki zainspirowane sztuką...(?), może ktoś zgadnie?
 Po podeschnięciu częściowym i wygładzeniu.
Ozdobiona, ale jeszcze wciąż przed wypałem.
Gotowe. Pomalowana angobami, wypalona na biskwit,  a następnie poszkliwiona i jeszcze raz wypalona tym razem w wyższej temperaturze.

4 komentarze:

  1. ja wiem, ja wiem. Malarstwo Aborygenów może?

    OdpowiedzUsuń
  2. Angoby no proszę i czegoś nowego się dowiedziałam przy okazji :) kolorystyka jednak bardziej wpada w moje oko przed wypałem :( niestety ale nie o moich gustach tu mowa przecie :) Pozdrawiam ciepło M

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie miska przed wypałem wyglądała ciekawiej, po wypale zrobiła się jakaś taka mdła, niestety. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń