piątek, 8 marca 2013

Praca domowa

Te dwie osłonki na doniczki i drobiazgi widoczne na zdjęciu lepiłam nie na zajęciach lecz w domu, w zimowe wieczory. Potem trochę odstały zanim zawiozłam je do wypalenia, a teraz czas na szkliwienie. Trochę się obawiam jak będą wyglądały po, ponieważ szkliwienie wcale nie jest tak łatwe i proste jakby się wydawało. Poza tym mam chęć  przy tej okazji trochę poeksperymentować a to podwaja zagrożenie że stracą na urodzie :)

8 komentarzy:

  1. no to do dzieła, bardzo jestem ciekawa co Ci wyjdzie, jak to mi fotograf kiedyś powiedział wiele klisz pani zniszczy zanim nauczy się robić zdjęcia :)
    Klisz już mało kto używa a zdjęć uczę się wciąż robić coraz to lepsze

    Miłego szkliwienia
    eM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, myślę podobnie. Gdybym z góry nie założyła "niszczenia klisz" po drodze to pewnie zniechęciłabym się już na samym początku. Dziękuje pięknie za komentarz i ciepło pozdrawiam.

      Usuń
    2. Pewnie nie jest to nic odkrywczego, co napiszę, ale taka jest prawda: ceramik ucząc się warsztatu przede wszystkim uczy się pokory. To że znamy już materiał i techniki nie oznacza, że możemy śmiało stwierdzić że jesteśmy w stanie np. powtórzyć jakąś pracę i wykonać ją po raz drugi czy kolejny identycznie. Za każdym razem otwiera się piec z duszą na ramieniu. Ale dzięki temu za każdym udanym razem jest taka radość. Powodzenia! Eksperymentuj i nie bój się - najwyżej ulepisz jeszcze raz... a potem kolejny :-) Czy Ty też uzależniłaś się już od lepienia?

      Usuń
  2. Ja też jestem bardzo ciekawa jak to szkliwieni wyjdzie, jakby nie było na pewno będzie pięknie! Pozdrawiam i czekam :}

    OdpowiedzUsuń
  3. ceramiki czas:dziękuję za odwiedziny i komentarz.
    Magazyn osobliwości: O ile tylko śnieg mnie nie zasypie (a taka własnie dziś pogoda) to postaram się jutro zawiezc wszystko do wypału a wtedy zobaczymy. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię czasami sobie polepić takie rzeczy :) Świetny post ! :) Pozdrawiam:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Euchenia- Chyba jednak jest to dla mnie odkrywcze i...podbudowujące. W takim znaczeniu że lepsze jest podejście z pokorą niż wymyślanie sobie w myślach od nieudaczników. Radości z udanych prac miałam do tej pory niewiele, ale te nieudane uczą mnie zdecydowanie więcej.Co do uzależnienia to jestem, jak najbardziej;zajęcia raz w tygodniu mi nie wystarczaję, więc lepię jeszcze w domu. No i złapałam się na tym że na różne jednorazowe pojemniki patrzę jak na ewentualne formy do wyklejania;)

    OdpowiedzUsuń