niedziela, 24 marca 2013

Chlipaczka nr2

Lubię jeść zupy z głębokich miseczek (mój mąż nazywa je chlipaczkami) i ta jest właśnie drugim podejściem do takiej jaką sobie wymyśliłam. Mimo że wyszła mi lepiej od pierwszej,  też nie nadaje się moim zdaniem do swego przeznaczenia,  przechowuję więc w niej póki co różne drobiazgi. Fajnie za to harmonizują z sobą te dwa szkliwa: zewnętrzne brunatne i to wewnątrz miski słoneczne.Pewnie dlatego że w zewnętrznym trafiają się drobiny żółci.

3 komentarze:

  1. Ja też lubię z takich chlipaczek jeść zupę!! Śliczna Ci wyszła. A powiedz potrzebne są jakieś specjalne szkliwa do naczyń przeznaczonych do użytku i kontaktu z jedzeniem? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję. Pytasz o coś o czym zapomniałam napisać a to ważne: Wszystkie szkliwa kórych używam są bezołowiowe, nietoksyczne, dopuszczone do kontaktu z żywnością. Kupując szkliwa zawsze o takie proszę. A skoro musze to zaznaczać, to najpewniej istnieją i inne, ale nie interesowałam się tym głębiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za odpowiedź, i jeszcze raz chlipaczka jest cudna :}

    OdpowiedzUsuń