środa, 19 kwietnia 2017

Wazonik

...skończony, czyli poszkliwiony i wypalony po raz drugi w wyższej temperaturze.

a tu zdjęcie wcześciejsze , czyli po pierwszym
wypale przed szkliwieniem.

2 komentarze:

  1. Zupełnie się nie znam na tym wypalaniu i szkliwieniu i niezmiennie mnie zdumiewa, tam metamorfoza kolorów. Gdzie się podział ten piękny miętowy kolor?!
    Choć wazonik i bez mięty jest uroczy, oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Beatko, jaki miętowy? Aaaaa....to tak na zdjęciu wygląda szary.

    OdpowiedzUsuń