niedziela, 7 kwietnia 2013

Klęski i urodzaje....

Następna osłonka na doniczki zrobiona z wałeczków. Świetnie mi się ją lepiło i z większą pewnością siebie niż poprzednie,  wyszła też na tyle równa i kształtna że nie mam żadnych zastrzeżeń. Gorzej już poszło ze szkliwem; poszkliwiłam ją moim zdaniem całkiem nieżle, tylko kolor niestety nie ten jakiego się spodziewałam. Co gorsza nie wiem  czy pomyliłam szkliwa, czy też dwa różne, mimo że wystpępują pod innymi nazwami, nie różnią się od siebie wcale ale to wcale.
A to osłonka na  której eksperymentowałam, ale  jak widać na załączonym obrazku eksperyment się nie powiódł  i nie osiągnełam efektu jaki mi się marzył. Ponieważ będa dalsze próby, nie napisze na razie o co dokładnie chodzi , a dopiero wtedy gdy mi się uda, albo gdy się poddam.

7 komentarzy:

  1. Ta druga osłonka, wygląda jak takie przekładane ciacho z polewą czekoladową. Moim zdaniem wygląda smacznie i słodko :} może być, na przykład, na cukierki albo czekoladowe ciasteczka :} oczywiście pierwsza również mi się podoba :} Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magazyn osobliwości-dziękuję bardzo, cieszę że Ci się podoba. Również serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ciekawa jestem jaki chcesz docelowo efekt osiągnąć ... przyznam że nie rozumiem dlaczego tak pieczołowicie ulepioną piękną formę z niepowtarzalną fakturą, szczelnie przykrywasz wg mnie nieciekawym szkliwem? Natomiast druga osłonka jest bardzo ciekawa widać w niej proces tworzenia. Doskonale wyszły te przecierki! Uwypukliłaś delikatne detale, łączenia, szwy linie papilarne, muśnięcia, otarcia. Taka surowa jest dużo bardziej interesująca. Taka forma dużo bardziej mi pasuje jest bardziej naturalna i ma duszę. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kamino70-zgadzam się z Tobą w stu procentach. Pierwszą poszkliwiłam w całości ponieważ jest do kompletu czyli nie miała odbiegać od dwóch wcześniej ulepionych. Ta druga natomiast miała wyglądać tak trochę jak z wykopalisk, prehistorycznie (przynajmniej ja mam takie skojarzenie), a więc starałam się podkreślić wałeczki cieniutką linią a same wałeczki pozostawić nietknięte. Okazało się to jednak niemożliwe; mimo użycia najcieńszego z cienkich pędzelka, linie są grube i nierówne co zresztą widać. A więc w akcie rozpaczy złapałam mokrą gąbkę i zaczełam przecierać, co dało takie "rozmazanie" koloru, a nie to chciałam .Postanowiłam wię zostawić tak jak jest i zobaczyć jak będzie wyglądało po wypale. No, niestety wypał nic tu nie pomógł :)Spróbuję jeszcze raz, z tą różnicą że przetrę suchą gąbką i dopiero jak szkliwo będzie suche. A moją inspiracją były prace Eucheni: http://euchenia.blogspot.com O tak miało wyglądać: https://plus.google.com/photos/104813582826151786175/albums/5346735323157077969/5346735706564784482?banner=pwa&gpsrc=pwrd1#photos/104813582826151786175/albums/5346735323157077969/5346735706564784482?banner=pwa&gpsrc=pwrd1

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, gąbka do przecierek- bardzo źle! Nastepnym razem polecam wypróbować: szkliwo goldbronze, mocno roozcieńczone, nie trzeba czekac aż wyschnie, ale wycieraj bawelnianą szmatką (mokra ale porzadnie wciśniętai kilka razy)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeslo mogę pomoc w czymś to nagabywać proszę na skrzynce pocztowej, bo z przeglądaniem u mnie słabo bywa :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń