środa, 27 czerwca 2012

A co to?

A to zapowiedż że zapisałam się na kurs garncarski , który odbędzie się gdzieś tak pod koniec lipca, w moim mieście, co cieszy mnie podwójnie ponieważ do tej pory wszystkie kursy jakimi byłabym zainteresowana odbywały się gdzieś tam za górami, za lasami...
Jestem twórczynią tylko jednej z tych prac. Przy pracy towarzyszyła mi siedmioletnia Julia, Osóbka o nadzwyczaj zdolnych łapkach i to Ona zrobiła tą najdelikatniejszą miseczkę, a następnej miseczki jest współautorką z jeszcze Kimś.

6 komentarzy:

  1. Bardzo urocze wszystkie ale ta z misiem i zawadiackim uśmiechem wprost rozbraja energia pozytywna. Miłego kursowania i wielu wspaniałych ceramicznych inspiracji i wypieków udanych. Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też chcę na kurs!! Czekam z niecierpliwością na Twoje wypieki! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. OOOOoooo świetne są!!! Z niecierpliwością czekam na jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo Wam dziękuję, za komentarze i za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nowa specjalizacja? Cudnie! Garnuszki urocze! I ten koteczek... ach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie święci garnki lepią ... glina cierpliwa jest i aksamitna...Czy masz świadomość że lepienie jest silnie uzależniające? :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń