sobota, 12 października 2013

Szkliwienie nie jest łatwe...

Jeszcze dużo wody upłynie zanim zacznę  lepiej radzić sobie z szkliwieniem. I o co tu chodzi? Mój podstawowy podział szkliw, to szkliwa łatwe i szkliwa trudne. Trudne to takie, przy kładzeniu których trzeba mieć bardzo doświadczoną rękę aby  po wypaleniu  stworzyły jednolitą powierzchnię. Na tym wazonie szkliwo niebieskie jest właśnie trudne, a Harlekin którym pociągnęłam co drugi pasek zdecydowanie łatwe, wychodzi ładnie nawet bez większych starań.

6 komentarzy:

  1. przyszło mi do głowy takie pytanie. Czy używasz jakiegoś środka ułatwiającego szkliwienie pędzlem? Są media, które bardzo pomagają w tym czasem karkołomnym zadaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przyszło mi do głowy takie pytanie. Czy używasz jakiegoś środka ułatwiającego szkliwienie pędzlem? Są media, które bardzo pomagają w tym czasem karkołomnym zadaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, nie używam, skorzystanie z takiego medium byłoby dla mnie lekką porażką. Chciałabym rozgryźć najpierw co robię żle, no i skoro innym wychodzi to dlaczego mi nie. Ale bardzo dziękuję za podpowiedz.

    OdpowiedzUsuń
  4. ale to w żadnym wypadku nie jest tzw. "zachowanie niesportowe" :) Kiedyś radzono sobie dekstryną, octem, kaolinem, gliceryną...dziś jest CMC i temu podobne preparaty. Nakładanie szkliwa pędzlem na chłonny biskwit to (niepotrzebna moim zdaniem) mordęga. Ale jeśli lubisz jazdę bez trzymanki...:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. tylko wtrącę ... że "am" dobrze radzi :) ja używam Pehatine i od kiedy to robię, to szkliwienie jest zupełnie inną bajką :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tylko wtrącę ... że "am" dobrze radzi :) ja używam Pehatine i od kiedy to robię, to szkliwienie jest zupełnie inną bajką :)

    OdpowiedzUsuń